Logowanie

Moda na czterech łapach - zaprojektuj ubranko dla psa!

Misja WARSZAWA!

5 październik 2008

hau hau!
Po długiej, choć tylko czterodniowej przerwie razem z pańciami wracamy do naszego Choszczna. Podróż dłużyła się tylko pod koniec - zachciało mi się siusiu! Około godziny 18 dojechałyśmy, a później z pośpiechem zrobiłam upragnione siusiu! Ale może opowiem o naszej wycieczce, coo? ;))
Jak mniemam, w środę w noc po raz pierwszy jechałam pociągiem! Na początku oczywiście wierciłam się (jak to ja), lecz z czasem zaczęłam się przyzwyczajać do nowego 'miejsca'. Spałam spokojnie, aż do Łowicza, gdzie dosiedli się do nas jacyś dziwni ludzie, którzy się mnie bali! A ja tylko chciałam dać buziaka! No wiecie co?!
Moja Wika nastawiła "coś bardzo irytującego mnie co rano" na godzinę szóstą. Jak to bywa, czasami można się spóźnić, ale gdy obudziłyśmy się, była godzina 5:43, a dziwnym sposobem w bardzo szybkim tempie docierałyśmy do Warszawy Zachodniej - celu naszej podróży. Pośpiech, zamieszanie, śmiech, rozpacz, płacz, 'rozmazane oczy' itd. Było tego tak dużo, że przestałam zapamiętywać i skupiłam się na tym, co mówi pani. Oczywiście ta wzięła mnie na ręce, bo przecież jestem tylko malutkim szczeniątkiem! ;))) Dobrze, że na dworcu czekał na nas wujcio, który służył jako podawacz bagażów :P
Byłam bardzo podekscytowana nowym miejscem, ale i też przestraszona natłokiem ludzi. Zrobiłam siusiu. Gdy wsiadłam do samochodu, od razu zrobiło się lżej..
Dość szybko dotarliśmy do domku, gdzie czekał na mnie mój Royters! Na początku go nie poznałam, ale to chyba ze stresu. Mój kochany Ronek zawsze, gdy jesteśmy obok siebie mnie pilnuje, a nawet podrzuca mi kawałki jedzenia! Chociaż ma już 8 lat, jest duuużo większy ode mnie (przypominam, że jest Dogiem Niemieckim), i tak go KOCHAM! Jest moim 'tatusiem' :)
Później starówka, ciocia wynajęła nam mieszkanko właśnie tam ze względu na atrakcje tego miejsca, ale i też ze względu na odległość do Pałacu Ślubów, gdzie w piątek odbył się jej ślub. Nie powiem, że nie podobało mi się, wręcz przeciwnie - było suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper!
Wieczorem czekała mnie wielka niespodzianka! Moja trzecia pańcia też przyjechała, a raczej przyleciała (!) oczywiście nie sama, bo z nową ciocią i nowym wujciem, którego polubiłam dopiero pod koniec naszej wycieczki.. Nie pamiętam nawet momentu, kiedy weszli do domu, bo od razu zaczęłam skomleć, skakać, wariować, gryźć (:PPP) nowych gości, a w szczególności panią.
Piątek generalnie był dniem zamieszania, to całe szykowanie się na ślub i w ogóle.. Ale moja Wika zachorowała! I nie poszła na ślub. Ja, za to że się mną opiekuje i tak bardzo mnie kocha, a ja oczywiście ją, położyłam się obok i wtuliłam w brzuszek.
Sobota minęła dość szybko, więc nawet nie pamiętam, co się wtedy wydarzyło. Ale zostałam sama w domu z Rojkiem, bo reszta stada pojechała na obiad do meksykańskiej restauracji. Ehh, też chętnie bym poszła!
W niedzielny poranek po śniadanku i "tuli tuli" ze wszystkimi, ja, pańcie i wujcio ruszyliśmy w drogę powrotną. Na początku podróży spałam, ale później przebudziłam się, bo zachciało mi się siusiu! Ale kazali mi wytrzymać do końca ;PP
Po powrocie od razu pobiegłam na skwerek, oczywiście nie sama, bo z Wiką. Nikogo nie było, padał deszcz, wiał wiatr i ogólnie było brzydko. Takiej pogody NIE lubimy! Najlepsze było spotkanie z Avuśką, ganianie po mokrej trawie, których skutki odczuwam właśnie w tej chwili - jest mi zimno, leżę pod kocykiem i często siusiam.
gromkie HAU HAU !!

Komentarze

  • Petra Pomorska napisał(a):

    oo f pyyttte ; D:D:D ::D: D:D
    emek kk to igdy nie byl na zzzzzad nenen jej j wyy ciecczcde ;D:D:D: (cieczzzce) xDDD dD D
    ;8 :;8;8;8 :*:: :*;; < 333
  • Julaa Wło. napisał(a):

    suuper
  • Kasia Orlicka - Mędrzyn napisał(a):

    sweitne opowiadanko, ladnie piszesz

Komentarz?

Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis